Skip to main content

Tegoroczny czerwiec jest dla mnie miesiącem szczególnym. A to dlatego, że mija moja 3-cia rocznica pracy w sektorze publicznym. Do samorządu lokalnego trafiłem ciekawy nowych wyzwań i muszę przyznać, że nie zawiodłem się. Przeciwnie – okazało się, że to doskonałe miejsce do rozwoju i robienia rzeczy, które w innych okolicznościach od razu byłyby skazane na porażkę. Tak, w samorządzie wciąż uczę się robić coś z niczego, radzić sobie bez budżetu lub z jego namiastką i przekraczać kolejne granice…

3 lata, a jakby 30

Ale wystarczy, nie o swojej rocznicy chcę dziś napisać. A o tym, jak sektor publiczny, w tym samorząd, zmienił się i wciąż dynamicznie się zmienia w obszarze nowych mediów. Pamiętam, że gdy miałem rozpoczynać swoją przygodę pracy w samorządzie lokalnym, mój ówczesny przełożony wysłał mnie Kongres Promocji Mazowsza. Wtedy przede wszystkim w charakterze obserwatora. Głównie po to, abym podglądał trendy, poznawał kolegów z „branży” i mógł wdrożyć jakieś nowinki w urzędzie. Pamiętam tamten Kongres doskonale. A po dokładnie trzech latach pojawiłem się na nim w nowej roli –  jako prowadzący jeden z warsztatów dotyczący mediów społecznościowych. Przygotowując się do niego uderzyło mnie to, jak wiele się zmieniło. Próbując stworzyć podstawy dla obecności sektora publicznego w social mediach przejrzałem lub przeczytałem dziesiątki artykułów i badań, w których szukałem porównań zawierających zaangażowanie w nie samorządów kilka lat temu i dziś. Tego typu badań nie ma wiele. Lubię przytaczać te R. Romanowskiego i A. Szymkowiaka, w którym porównują liczbę fanpage’y powiatów w roku 2014 i 2018. W pierwszym z badanych okresów z  Facebooka korzystało 180 powiatów (52,6%), w drugim – 270 powiatów (70,8%). w 2019 badanie przeprowadziła również fundacja Watchdog. Jej wyniki wskazały, że 72% z 399 zbadanych gmin prowadzi profil na Facebooku. Do korzystania z Facebooka przyznają się też posłowie. Już w 2013 roku swój profil miało aż 396 z nich. 3/4 zamieszczanych informacji dotyczyło aktywności w sferze publicznej, a 1/4 miało charakter prywatny.

TikTok? Już tam jesteśmy.

Dziś sektor publiczny nie pyta już o to, czy wykorzystywać media społecznościowe. Pyta raczej o to, jak to robić efektywnie. A jak tylko pojawiają się nowe, warte uwagi  społecznościówki, już po chwili są wykorzystywane przez samorządy. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na ostatnie, tegoroczne badania IBIMS dotyczące TikToka, które pokazują również perspektywę rozwoju samorządów w social media:

Tiktokowe konto ma m.in. Łódź (ok. 46,4 tys. obserwatorów), Poznań (ok. 22,5 tys. fanów) czy Gdańsk (ok. 8,5 tys. obserwatorów).

Co więcej, niektóre miasta zaczynają bardzo poważnie traktować TikToka. Gdańsk planuje wydać aż 800 tys. zł na promocję w social mediach, m.in. zainwestować również w nowe konto na w/w platformie. Przetarg, w którym władze miasta wybiorą agencję, która do końca 2022 roku będzie zajmowała się obsługą aktywności miasta w mediach społecznościowych, trwa.

Mamy media społecznościowe, nie mamy regulacji

Prawda, że ciekawe? Jak bumerang powraca natomiast temat regulacji, których wciąż brakuje. Konta oficjalne w zasadzie są prywatnymi, a pytania o to, kto je prowadzi nawet wtedy, kiedy odnoszą do oficjalnych rządowych stron, pozostają bez konstruktywnych odpowiedzi. Przekonała się o tym wspominania sieć obywatelska Watchdog. Swego czasu zapytała KPRM o to, kto prowadzi społecznościowe konta Premiera RP. Odpowiedź była nie mniej mglista niż obecne przepisy w tym zakresie. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że i ta sytuacja ulegnie poprawie.

Rafał Skwiot

Rafał Skwiot