Skip to main content

W ubiegłym tygodniu mój news feed na Twitterze i Facebooku zalała fala pozytywnych, pełnych gratulacji wpisów dotyczących ogłoszenia o pracę, które zamieścił serwis Natemat.pl, chcący zatrudnić na stanowisko Head of Product w ASZdziennik.pl.

To ogłoszenie wzbudziło taki zachwyt, że wieszczy się mu obecność na konferencjach branżowych w charakterze świetnego case’u. Zapewne taki właśnie będzie jego finał. Oprócz zatrudnienia odpowiedniej osoby, rzecz jasna. Ja chciałbym jednak zachęcić do nieco innego, bardziej krytycznego spojrzenia na ogłoszenie, którego pełną treść możecie zobaczyć tu.

Dla tych, którzy po przeczytaniu dość długiej oferty stracili motywacje do dobrnięcia do końca tego tekstu, swoją opinię przedstawię od razu. Jeśli ogłoszenia Natemat.pl miałbym oceniać tylko z punktu widzenia zasięgu publikacji, ekwiwalentu reklamowego, a także przyszłych peanów na konferencjach branżowych, to trzeba je uznać za niewątpliwy sukces. Jeśli jednak chodzi o budowanie wysokich standardów, a także etykę w biznesie, to mam wątpliwości, czy jest ono dobrym przykładem.

O historii pewnego lokalu z kebabem

Pamiętam, gdy w 2018 roku nie tylko tabloidy obiegła informacja o „Szokującym ogłoszeniu” jednego z właścicieli punktu z kebabem w Lublinie. Jego autor, poszukując osób do pracy wymagał od nich pozytywnego nastawienia do wykonywania swoich obowiązków, polskiego pochodzenia i prawicowych poglądów, ewentualnie apolityczności. Większość z nas – i słusznie – skrytykowało takie podejście jako dyskryminujące. Co prawda nie ma przepisów, które regulują treść ogłoszeń o pracę, ale Kodeks Pracy wskazuje, że pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy. Wróćmy teraz do ogłoszenia ASZdziennika.pl, pamiętając jednocześnie o jego satyrycznym charakterze. Czy mimo wszystko żartobliwy i lekko zawoalowany sposób nie zaprasza ono do wysłania CV osób o innych poglądach niż prawicowe? Odnosząc się do faktów: na 15 warunków, które należy spełnić, aby zostać członkiem ekipy ASZdziennika, 7 z nich w zabawny i ironiczny sposób wskazuje, że mile widziane są osoby o określonym światopoglądzie.

Polityka, ciągle polityka…

Pod koniec ubiegłego roku Forbes, w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi, odnosił się do sondażu Gartnera, który pokazuje, w jaki sposób poglądy polityczne i zaangażowanie w politykę poszczególnych pracowników, wpływa na ich pracę. Wnioski są raczej smutne, a oto one:

Sondaż Gartnera przed wyborami prezydenckimi w USA wskazuje, że polityka odciąga uwagę od pracy 6 na 10 Amerykanów. Co więcej, 22 proc. ankietowanych przyznało, że wybory mają ogromny wpływ na ich zdolność do pracy, a 43 proc. uznało za wyzwanie pracę z kolegami o odmiennych poglądach. W badaniu Zety 83,3 proc. badanych przyznało, że rozmawiają o polityce w pracy. Dodatkowo 22,1 proc. odczuwało brak szacunku ze względu na swoje poglądy, a 37,5 proc. czuło się niekomfortowo z powodu dyskusji o polityce. Ewidentnie konflikty polityczne mogą się przekładać na wydajność w pracy.

Zdaję sobie sprawę z tego, że osoba zainteresowana pracą w ASZdzienniku.pl powinna mieć wyraziste poglądy polityczne. Podejrzewam również, większość pracowników tego serwisu ma podobne poglądy, a o kłótnie na tym tle raczej trudno. Czy jednak tego typu ogłoszenie nie jest furtką do podobnych w formie ogłoszeń dla innych? A czasem może nawet usprawiedliwieniem dla ich wykluczającej polityki kadrowej?

Konkluzja, czyli nic nie trwa wiecznie

Każdy prywatny przedsiębiorca ma dowolność w kompletowaniu swojego zespołu. Zdaję sobie zresztą sprawę, że dziennikarze Wiadomości raczej nie odnaleźliby się w zespole z tymi z Natemat.pl i odwrotnie. Co więcej – zgodność poglądów kandydata z pewnymi wartościami danej firmy jest wręcz konieczna. Ale czy etycznym jest branie na sztandary światopoglądu, kiedy poszukujemy merytorycznego specjalisty? W świecie, w którym nieustannie dzielimy się na obozy, takiego działania nie uważam za budujące. Co więcej – truizm, ale bardzo ważny: Nic nie trwa wiecznie, szczególnie w odniesieniu do polityki. Zastanawiam się zatem, na czym wspomniany portal będzie budował swoją rozpoznawalność po zmianie warty rządzących, do której – prędzej czy później – dojdzie. I jak to wpłynie na jego wiarygodność. Teraz serwis dociera przede wszystkim do grupy tych, którzy oczekują zmiany. Co wtedy, kiedy nadejdzie?

Rafał Skwiot

Rafał Skwiot