Skip to main content

Niezwykle ważna dla sektora publicznego Ustawa z dnia 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych, jest z nami już ponad 2 lata (obowiązuje od 23 września 2020 r.). To dobry czas na podsumowania, ale też…nowelizację. A w związku z tym, że na początku stycznia 2023 r. rząd przyjął projekt zmian i skierował go do Sejmu, warto przypomnieć o jej najważniejszych wytycznych i planowanych zmianach.

Czytelnicy tego bloga wiedzą, że najbardziej interesują mnie media społecznościowe. Dlatego też na wspomnianą Ustawę… i jej planowaną nowelizację spojrzę przede wszystkim z tej perspektywy. Postaram się też nie powtarzać informacji, które podawałem w moim ubiegłorocznym tekście na ten temat. Tam znajdziecie na przykład informacje dotyczące tego, kto powinien respektować tę ustawę. Jeśli pracujesz w sektorze publicznym, w urzędzie, administracji rządowej, a nawet NGO – warto tam zajrzeć. Tymczasem kilka ważnych uwag.

Pamiętaj o transkrypcji i audiodeskrypcji

O tej pierwszej już pisałem – zainteresowanych odsyłam tu. Jest ona związana z zasadą „Postrzegalności”, która znajduje się w Ustawie. Podobnie jak audiodeskrypcja, która wymaga osobnego omówienia. No właśnie: co w sytuacji, kiedy przygotujemy jakiś materiał filmowy (np. z wydarzenia), dodaliśmy do niego transkrypcję, ale tzw. przebitki, czyli kadry, które przeplatają się podczas wypowiedzi lektora, wymagają osobnego omówienia? Albo więcej – film przedstawia naszego włodarza, który omawia jakąś kwestię, a w filmie pojawią się ważne ujęcia, do których bezpośrednio się nie odnosi, a których zobaczenia jest niezbędne do zrozumienia jego przesłania? Wtedy taki filmik powinien być wzbogacony o audiodeskrypcję. O ile rzeczywiście jest to uzasadnione i możliwe. Jakiś czas temu do tej sprawy odnosiło się Ministerstwo Cyfryzacji. Tu pełne wyjaśnienie resortu. Według mnie najważniejszym jego fragmentem jest ten:

Mogą się też pojawić także sytuacje, gdy audiodeskrypcja jest niezbędna do zrozumienia treści filmu, ale z różnych powodów nie da się jej dodać lub jest to bardzo trudne. Tak jest na przykład w bardzo krótkich filmach o szybkiej akcji lub takich, gdzie warstwa dźwiękowa już jest wypełniona informacjami i na dodatkową narrację nie ma już miejsca. W takich sytuacjach dopuszczamy rezygnację ze standardowej audiodeskrypcji i zastąpienie jej audiodeskrypcją rozszerzoną lub właśnie opisem tekstowym.

Opisy alternatywne w tekście

Zasada „Przejrzystości” od nas – autorów treści sektora publicznego m.in. w mediach społecznościowych, wymaga również tego, aby w odpowiedni sposób opisywać zdjęcia lub grafiki, które załączamy do postów. Tak, żeby osoba niewidoma i słabowidząca mogła zapoznać się z daną treścią za pomocą czytnika ekranowego. Serwisy należące do Meta, a zatem Facebook czy Instagram, oferują bardzo proste możliwości dodania takiego tekstu. A dla leniwych – zapewniają automatyczny tekst alternatywny. Z tym, że w tym przypadku mogą wystąpić jakieś błędy czy niedopowiedzenia. Dlatego, jeśli zależy nam na tym, żeby rzeczywiście dostosować się w pełni do Ustawy…, a przede wszystkim pomóc tym, którzy mają trudności z widzeniem lub są niewidomi, lepiej wyedytować tekst alternatywny i opisać zdjęcie czy grafikę w sposób wyczerpujący. W jaki sposób to zrobić, najlepiej opisuje Facebook. Zerknijcie tu. W skrócie:

  • edytujecie post ze zdjęciem, do którego chcecie dodać tekst alternatywny,
  • wpisujecie tekst i zapisujecie go.

TU WYEDYTUJCIE ZDJĘCIE, ŻEBY DODAĆ TEKST ALTERNATYWNY

A TAKIE OKIENKO POJAWI WAM SIĘ PO KLIKNIĘCIU W „ZMIEŃ TEKST ALTERNATYWNY”

Na koniec jeszcze dwie ważne uwagi. Pierwsza jest taka, że Facebook może być zawodny i nie zawsze automatycznie doda tekst do Waszego zdjęcia – sprawdzajcie to. Druga jest taka, żebyście byli spokojni – tekst alternatywny zobaczą tylko zainteresowani. Nie będzie on się pojawiał wszystkim.

Nie spełniasz wymagań? Zamiast płacić karę, udostępnij treści na stronie internetowej lub BIP

Podczas moich szkoleń często otrzymuję pytanie, co w sytuacji, kiedy nie mamy możliwości, zasobów ludzkich lub pieniężnych, aby obsługiwać media społecznościowe tak, jak wymaga Ustawa... Dla niektórych samorządów to rzeczywiście wyzwanie. Ale wtedy z pomocą przychodzi artykuł 6 omawianej ustawy. A mówi on, że:

W przypadku gdy podmiot publiczny publikuje informacje na stronie internetowej lub w aplikacji mobilnej innej niż jego strona internetowa lub aplikacja mobilna i informacje te nie spełniają wymagań dostępności cyfrowej, podmiot ten publikuje te same informacje na wybranej spośród posiadanych przez siebie stron internetowych lub aplikacji mobilnych, w sposób dostępny cyfrowo.

Prawda, że proste? A przecież i tak zazwyczaj treści, które publikujemy w mediach społecznościowych, trafiają również na stronę internetową albo BIP. Chociaż faktycznie kluczowe jest tu „zazwyczaj”, bo od kiedy obserwuję strony internetowe na przykład urzędów, wcale nie otrzymuję zbyt wielu dowodów na to, że komunikacja w social media i stronie internetowej jest tożsama.

Do dwóch miesięcy zamiast niezłowcznie

Kiedy nowelizacja Ustawy o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych wejdzie w życie, wielu z nas odetchnie z ulgą jeszcze z jednego powodu. A chodzi o czas. Otóż obecnie Ustawa… nie wymaga transkrypcji czy audiodeskrypcji podczas materiałów nadawanych na żywo. Ale używa sformułowania, że odpowiednie elementy powinny być dodane „niezwłocznie”. Jak to rozumieć? Cóż, dla niektórych to kilka godzin, dla innych dzień, a dla części nawet tygodnie. Dlatego artykuł 5 w końcu będzie precyzyjny. Na dodanie transkrypcji będziemy mieli 14 dni. Ale uwaga – jeśli to dla nas za mało, pod danym materiałem możemy poinformować o tym, że odpowiednie elementy uzupełnimy później, ale maksymalnie w ciągu 2 miesięcy. Dokładnie brzmi to tak:

Jeżeli dostosowanie zarejestrowanych wcześniej multimediów nadawanych na żywo do wymagań określonych w załączniku do ustawy nie może nastąpić w terminie, o którym mowa w ust. 1, podmiot publiczny, publikując te multimedia, informuje o terminie, w którym zapewni dostępność cyfrową opublikowanych multimediów, nie dłuższym niż 2 miesiące od momentu zakończenia nadawania.

Zrozumiałość jako wymaganie

Kiedy dawno temu pisałem tekst dotyczący prostego języka, zupełnie nie odnosiłem się do Ustawy…, która dziś jest przedmiotem mojego zainteresowania. A szkoda, bo „Zrozumiałość” jest jedną z czterech zasad dostępności cyfrowej. Oznacza ona nie mniej ni więcej jak tylko to, żeby pisać tak, żeby nas rozumiano. Warto zapomnieć o urzędniczym żargonie, mało zrozumiałych zwrotach albo popisywaniem się znajomością słów popularnych w dwudziestoleciu międzywojennym. Zamiast tego piszmy zwięźle i krótko. A nade wszystko – z sensem. Przy tworzeniu postów pamiętajmy również o ich odpowiedniej strukturze.

Rafał Skwiot

Rafał Skwiot